września 29, 2020

Roleczki część druga

Witajcie serdecznie! Dzisiaj znowu roleczki, hehe
 

września 25, 2020

BELGÓW PORĄBAŁO

Witam serdecznie! Pamiętacie jak chwaliłam belgów za utrzymywanie dystansu itd.? No to dzisiaj ponarzekam, bo to co się ostatnio dzieje to d r a m a t.

Kilka dni temu napisała do mnie sfrustrowana koleżanka belgijka, że jest wściekła na belgów. Pisała, że uniwersytety robią dużo lekcji online, są w czerwonych strefach (dużo zarażeń koronawirusem), a co robią studenci? Imprezują i śmieszkują że są koronaodporni

Aktualnie w Belgii można w ciągu miesiąca spotykać się z pięcioma osobami z poza rodziny bez maseczki i bez utrzymywania dystansu. Jednak uniwersytety ostrzegają studentów, żeby lepiej nadal uważali. Inna zasada jest taka, że można spotkać się z maksymalnie 10 osobami na raz, tylko wtedy trzeba już zachowywać dystans 1,5m i nosić maseczki.

Podobno imprezy są na razie zakazane, ale to dziwne, że na Snapchacie i Instagramie można zobaczyć imprezujących studentów.

Ja nie wiem jak na to reagować, z jednej strony rozumiem tych imprezujących studenciaków, sama bym sobie poszła na jakąś impreskę, ale mam z tyłu głowy, że mogłabym zarazić bliskich, którzy mają slabszą odporność, a tego nie chcę, chociaż nie jestem taka święta, bo byłam u koleżanek jak bylam jeszcze lekko przeziębiona, ale tylko z nimi się aktualnie spotykam.

A studenci jak chcą imprezować, no to będą, ale niech potem się nie zdziwią jak będą zamknięci w domu z powodu kwarantanny.

Ale wiecie co mnie wkurza??? Miałam w klasie kolegę, którego wyśmiewali, bo był dość zamknięty w sobie i chyba leciutko chory psychicznie, coś typu asperger, ale bardzo delikatnie. No i przed zamknięciem szkół chłopacy śmiali się z niego, że on zaraża wirusem (wcale nie był chory), że fuj, a teraz jeden z tych chłopaków, który sie naśmiewał, sam chodzi na imprezy, gdzie jest mnóstwo ludzi i gdzie szansa na zarażenie jest duża...

Fajne posty:

  • https://style-of-secret.blogspot.com/2020/07/przepiekne-podlasie.html
  • http://thespecialbeauty.blogspot.com/2020/07/ogromne-denko-czerwca-cz2.html
  • https://www.shikatemeku.pl/2020/07/przyczyny-oraz-skutki-otylosci-jak-leczyc-otylosc.html
  • https://maaddami.blogspot.com/2020/07/opuszczona-stacja-pks-julka.html
  • https://girlsinmadworld.blogspot.com/2020/07/gdy-tradzik-atakuje-ratunek-nadchodzi.html

września 22, 2020

Q&A 5: Laki, religia i koronawirus w Belgii

Witajcie serdecznie, dzisiaj Q&A z wakacji, już prawie nadrobiłam wszystkie pytania, hehe. Dzisiejszy post będzie ozdabiać mój piesek, bo pojawiło się jedno pytanie o niego ;)

1. Miłego i udanego pobytu w Naszym kraju:) I miłego testowania kosmetyków:) Pokaż co kupiłaś.


2. Would you like to follow each other?
Jeszcze raz odniosę się do tego kochani: Obserwujcie mnie jeśli macie zamiar czytać mojego bloga. Ja jak kogoś obserwuję, to czytam jego posty, no chyba to nie jest skomplikowane. Może czasochłonne, ale lepiej napisać 'Ciekawe denko, co prawda nie miałam żadnych z tych produktów, ale zainteresowało mnie x x x" zamiast "Super, zapraszam do mnie".


3. Ciekawi mnie jak wygląda u Was ogółem religia - nie chodzi mi o lekcje, a o praktykowanie wiary. Czy to taki sam katolicyzm jak w Polsce, czy może jakiś reformowany?
Szczerze to do konca nie wiem, nie interesowałam się tym. Wiem tylko, że w Belgii mniej osób chodzi do kościoła niż w Polsce. Ja na msze nie chodziłam, tylko sama z siebie jak nie było żadnej mszy, żeby się pomodlić i zapalić świeczki za kogoś. Wtedy czasami zdarzyła się osoba/dwie które sobie siedziały i też modliły się.


4. Czyli szkoła katolicka to tylko z nazwy?...
No tak trochę xD Różnica jest taka, że w katolickim muzułmani nie mogą nosić hijab itd. i muszą szanować 'nasze' zasady +chodzić do kościoła ze szkołą, ale to robi się tylko z trzy razy do roku. O i jeszcze jedno i może ciekawe: w Belgii nie istnieje takie coś jak rekolekcje.


5. O u Was wprowadzili tylko 1,5 m społecznego dystansu? U nas aż 2 m :O.
No, tylko różnica jest taka z moim obserwacji, że w Belgii 1,5m to 1,5m a w Polsce 2m to 0,5m xD SERIO, byłam dzisiaj w biedronce i ludzie nie wiedzą co to znaczy, chyba, że już nie ma takich obostrzeżeń, ale still... ostatnio padają rekordy zarażeń xD W Belgii też od nowa dużo zarażeń, ostatnio było 2tyś w ciągu dnia.


6. WOW Twój piesek ma na imię Laki?
Taaak <3 Niestety lub stety został w Belgii z moją mamą i nastęnym razem zobaczę go chyba dopiero w grudniu :(


7. Nie będziesz tęskniła za Belgią?
Troszkę tęsknie już, ale no cóż, to normalne, pewnie zawsze będę choć trochę tęsknić.


8. Masakra... 6 godzin egzaminu? nawet 4 brzmią strasznie.
Tzn. 4 godziny to był max jeśli chodzi o brak przerwy. Kiedy z matematyki miałam egzamin 6 godzin, to jednego dnia trwał 4 godziny, a innego 2 i te części były podzielone tematami, nie stopniem trudności, że rozszerzenie, bo ja pisałam tylko rozszerzenia z matematyki, biologii, chemii, fizyki i geografii.


9. Belgowie mieli spory problem z przestrzeganiem zasad. Po zamknięciu restauracji w Belgii jeździli masowo na wycieczki do Holandii, co ostatecznie poskutkowało zamknięciem granic i surowymi karami np. za przywożenie zakupów z Holandii w czasie lockdownu. Ciekawa jestem czy teraz rzeczywiście przyłożyli się do przestrzegania zasad tak jak piszesz.
No to prawda, ale mi chodziło o zasady typu odstęp i noszenie maseczek, co jest przestrzegane w 99%, a kiedy ktoś stoi za blisko lub ma źle założoną maseczke to pracownik od razu zwraca uwagę. Kiedy wychodziłam na spacery z psem i widziałam, że ludzie ze sobą gadają, to zachowywali duży odstęp od siebie. Ale wiecie co, jestem pozytywnie zaskoczona, bo jak dzisiaj byłam w sklepie to nie widzialam nikogo kto miał źle założoną maseczkę!


10. Świetnie wyglądasz w tych... no właśnie, w czym? Papilotach ? :D
Hehe, dziękuję xD No to były takie skarpetkowe papiloty, bardzo polecam je, bo fajnie kręcą włosy. Na dole możecie zobaczyć przed i po jeszcze za czasow kiedy miałam długie włosy. Ogólnie niedługo będę bawić się w wydobywanie skrętu z moich włosów.



Fajne posty:
http://kruchebabeczki.blogspot.com/2020/06/zdrowe-kulki-mocy.html
https://wkomenda.blogspot.com/2020/02/app-instagram.html
https://www.jakimak.pl/2020/06/pranie-zero-waste.html
http://zakrecona-na-wlosy.blogspot.com/2020/07/jak-uporzadkowac-przestrzen.html
https://maminek61.blogspot.com/2020/07/syrop-z-miety.html

września 20, 2020

Powrót do Polski #1 - pierwsze 3 tygodnie z powrotem w ojczyźnie

Witam serdecznie! Jak większość z Was już wie pierwszego września przeprowadziłam się na stałe do Polski. W tej serii postów będę Wam opowiadać moje przemyślenia i przeżycia na temat przeprowadzki z powrotem do ojczyzny po 7 latach mieszkania w Belgii. Będę mówić co mnie dziwi, co mi się podoba, a co wręcz przeciwnie. Ta seria będzie takim trochę moim pamięnikiem, więc do tego będę wstawiać jakieś codziennie zdjęcia mnie, żebyście bardziej poznali moją osobę, hehe.

Ostatnio dążę do capsule wardrobe i robie sobie zdjęcia ubrań, które na razie ze mną zostaną.

Tak w sumie, to jeszcze nie czuję jakieś wielkiej zmiany. Czuję się bardziej jak na wakacjach. Aktualnie mieszkam u taty w moim rodzinnym mieście, odwiedzam dziadka, a za tydzień przeprowadzam się do Szczecina do chłopaka na studia. Myślę, że dopiero wtedy zderzę się z rzeczywistością, kiedy pierwszy raz pójdę na zajęcia PO POLSKU XD 

Mood

Samopoczucie
Moje samopoczucie to połączenie przeziębienia, niepewności w związku ze studiami i okresu, więc KOMBINACJA WYBUCHOWA. W piątek dowiedziałam się, że brakuje mi już tylko 1 pkt, żeby dostać się na lekarski w Poznaniu. Ucieszyłam się, ale trochę mam teraz mętlik w głowie i jestem lekko rozerwana, bo w sumie już się nastawiłam na Szczecin, ale jednak do Poznania mnie ciągle ciągnie i czuję, że jest tam wiecej możliwości. Zobaczymy co będzie, muszę zapisać sobie w pamiętniku plusy i minusy jednej i drugiej sytuacji i zdecydować co będzie dla mnie lepsze.

Jedzenie w Polsce jest bardziej tluste niż w Belgii i o to są jego efekty. Jak wyzdrowieję to chcę od nowa zacząć ćwiczyć i bardziej uważać na tłuszcze.

Formalności
Jeśli chodzi o meldunek, to miałam go cały czas w Polsce, a w Belgii miałam chyba tymczasowy? Szczerze sama nie wiem xD Jestem tylko pewna, że jestem od zawsze zameldowana na stałe w Polsce, a więc nie było problemów z tym. 
Musiałam za to się ubezpieczyć, a dokładnie ubezpieczył mnie mój tata bo dotychczas byłam ubezpieczona na moją mamę w Belgii, a tam wygląda to inaczej, wiec teraz na studia przyda się ubezpieczenie polskie.
Założylam również kartę bankową w Polsce, bo w Belgii byłam w banku, którego nie ma  w Polsce.

PS. Od teraz będę co post dodawać 5 linków do postów na różnych blogach, które uznalam za fajne.

  1. https://www.agatawelpamakeup.com/2020/06/jak-promowac-bloga-blogowanie-od-kulis.html
  2. https://www.lekcjewkuchni.pl/2020/06/ciasto-gaja-bez-pieczenia-z-nutella-i.html
  3. https://www.lekcjewkuchni.pl/2020/06/czekoladowy-budyniowiec-chocolate.html
  4. https://www.wblaskumarzen.pl/2020/06/skora-wrazliwa-jak-o-nia-dbac.html
  5. http://gotuj-gotuj.pl/makaron-z-warzywami-w-sosie-sojowym

A jak u Was samopoczucie?

września 17, 2020

Anoreksja - moja historia

(Post stworzony przez super blogerkę Kathy Leonia, która wygrała w losowaniu na moim blogu z okazji 100 obserwatorów. Serdecznie zapraszam na jej bloga.)

Witajcie!

Dziś będzie post ciężki, post bardzo osobisty.
Post o strasznej chorobie, która dotknęła i mnie...

To nieprawda bowiem, że na anoreksję zapadają tylko osoby z kompleksem grubasa i niskiej wartości.
To także nie choroba jedynie rozpieszczonych jedynaków, pragnących zwrócić na siebie uwagę wiecznie zajętych rodziców.
Mogę potwierdzić na własnym przykładzie.
Zdziwieni?
Tak byłam anorektyczką…
 Choć od tych wydarzeń minęło prawie 10 lat, to jakaś nikła świadomość tego co było, wciąż tkwi w jestestwie mym gdzieś głęboko nadal…

XXX

Nigdy nie należałam do osób strasznie  puszystych. Miałam jedynie co najwyżej lekkie parę kilogramów za dużo, których to naddatków nigdy nie traktowałam jako coś ujemnego. Dobrze mi było we własnej skórze i w apetycie, który - skromnie mówiąc - mały nie był .
  
Wprawdzie czasami od niektórych ciotek i pociotek zdarzało mi się słyszeć coś niecoś o moim nadmiernym „tłuszczyku”, ale uwagi te przechodziły mi, prawdę mówiąc, koło nosa. Podobnie jak przytyki mamusi, co nie chciała by w niedługim czasie doszło do tego, że jej córeczka wyjadła całą lodówkę, i dyskretnie mówiła mi o powstrzymywaniu apetytu.
Koledzy i koleżanki w szkole także nie dawali mi nigdy wprost do sugestii, żem za bardzo przy kości. Jedynie przy wspólnych zabawach na wf i ćwiczeniach integracyjnych, Kathy Leonia była wybierana jako ostatnia i zawsze to jej się dostawało, że sknociła zagrywkę albo, że do piłki nie dobiegła w czas.
Wszystko się zmieniło, kiedy w edukacji szkolnej doszłam do klasy 6 podstawówki.
Zaczęłam zauważać swoją nadmierną puszystość w porównaniu z innymi koleżankami, które niespodziewanie jawiły mi się jako ideały.
To był pierwszy impuls do rozpoczęcia kuracji odchudzającej.
Drugim impulsem stało się przezwisko wymyślone przez moich kolegów z klasy, którzy, inteligentnie, zamiast mego imienia używali miłego określenia: ”Kachna grubachna”…

XXX

Jakie było ich zdziwienie, gdy po dwóch miesiącach z Kachny-grubachny stałam się Kachną-chudziachną.
Tak, to był pewien rodzaj samozaparcia, który przez ponad pół roku kazał mi stosować drakońskie diety,wymyślone przez mą skromną osobę.
Na śniadanie konsumowałam pół kromki chleba, podobnie jak na kolację. Na obiad z kolei uparcie jadłam dwa kartofle lub jedną chochelkę zupy.
Poza tym wszystkim ćwiczyłam intensywnie niezliczone przysiady, pompki, podskoki, wyrzuty etc.
Tabletki na przeczyszczenie i lepsza przemianę materii były również moim środkiem zapobiegawczym.
To było coś, nad czym miałam kontrolę, coś co było tylko i wyłącznie moje. 
Nie oceny, nie dobre zachowanie, nie ciuchy.
Ale moja własna aparycja, moje utracone kilogramy, mój nowy wizerunek, kiedy to okrągłe policzki ustępują miejsca wystającym kościom policzkowym, a oponki z brzucha idą sobie hen hen daleko, wypierane przez płaskość.

Co na to rodzice?
Z początku cieszyli się, że ich córeczka zmienia swój jadłospis i zaczyna dbać o linię.
Jednak szybko to zadowolenie zmieniło się w przerażenie, gdy podczas kontrolnego ważenia w przychodni okazało się, że Kathy Leonia z 53 kilo przy wzroście 157 waży nagle 42 kilo i ciągle odmawia spożywania swoich porcji z dawnym apetytem i chęcią.
Posiłki stały się dla mnie istną męką. Nie cierpiałam rodzinnych obiadów, ani wypadów ze znajomymi na pizzę czy na frytki. Wszyscy zamawiali tuczące smakołyki, a Kathy Leonia dłubała widelcem w najmniej kalorycznej sałatce.
Skąd wiedziałam że to najmniej kaloryczne? A bo tablice z kaloriami znałam niemal na pamięć. Wystarczyło jedynie dodawać określone produkty do siebie i każde danie miało się idealnie wyliczone.

XXX

Nie wiem dokładnie, co było by ze mną i moją pasją odchudzania, gdyby nie pewna doktor.
Po kolejnej kontrolnej wizycie, kiedy to się okazało że moja waga spadła znowu  i wynosiła 38 kilogramów a mama wpadła w niemal w czarną rozpacz, pani doktor poprosiła mnie o chwilę rozmowy sam na sam.
W sumie wszystko było mi jedno. 
Mamy błagania, taty groźby, babci płacze, znajomych zmartwienia, pani wychowawczyni dziwne pytania, czy dobrze się czuję - nie dawały skutku.
Dopiero ta babska rozmowa z lekarką.
Nie wiedziałam, że to będzie przełom w tej mojej paranoi odchudzania. 
Uświadomiła mnie że to tylko ja sama mogę sobie pomóc, że to nie jest choroba mojej rodziny ale moja.
I jeśli chce się doprowadzić do ruiny to powinnam mieć tego świadomość, że właśnie to robię.

XXX

Wróciłam po tej rozmowie do domu, usiadłam w kuchni i zobaczyłam kotlety na stole stojące.
Wielkie, kaloryczne, robione przez moją babcię.
Mając na uwadze słowa lekarki przemogłam się.
Po raz pierwszy od pół roku zjadłam coś co miało więcej niż 100 kalorii za jednym razem.
Skończyłam z koszmarem odchudzania.
Wróciłam do normy.
Co prawda sidło anoreksji nadal czasami zataczało koło mnie swoje zabójcze kręgi i miałam parę nawrotów, ale już nigdy tak jak za pierwszym razem.

XXX

Jednak pewne rzeczy z tej choroby pozostaną mi na zawsze.
Chude ręce i nogi, pogorszony wzrok, szybkie męczenie się.
Czy boję się ponownego nawrotu?
Teraz już nie, choć wiem, że anorektyczką w umyśle pozostaje się całe życie..
Od ponad 8 lat moja waga stoi na szczęście w miejscu.
51 kilo, 164 wzrostu.
I niech tak zostanie.

XXX

Miałam szczęście że udało mi się z tego wyjść.
Ile osób na świecie tego szczęścia nie ma i choroba je niszczy do końca…
Gdyby nie tamta rozmowa z lekarką nie wiem co by się ze mną działo teraz.
Może nie mielibyście po prostu okazji poznać mego radosnego pisania i mej skromnej osoby tu na łamach tego bloga… 

Kathy Leonia

września 15, 2020

Zamachy w Brukseli - o tym jak zostałam zamknięta w szkole

Witajcie serdecznie! Dzisiaj zapraszam Was na sToRyTiMe z 22 marca 2016 roku, kiedy w Belgii zdarzyły się ataki terrorystyczne.

Co się stało?

Rankiem w Brukselii zostały zorganizowane trzy skoordynowane zamachy bombowe. Dwa odbyły się na lotnisku w Zaventem a jeden na stacji metra w Maalbeek. Według wikipedii zginely 32 osoby i 3 zamachowców samobójców, a 316 osób zostało rannych. Sprawcą było Państwo Islamskie.

,,Zamachy były najkrwawszym aktem terroryzmu w historii Belgii. Belgijski rząd ogłosił trzy dni żałoby narodowej.'' (Wikipedia)


Co stało się ze mną?

Byłam na wycieczce na basen ze szkołą. Byłam wtedy w drugiej klasie gimnazjum. Ja nie pływałam tylko siedziałam sobie i nagle usłyszałam, że jakieś dziewczyny mówią o jakimś wybuchu. Nie byłam świadoma że stało się to w Brukseli, bo do końca ich nie słuchałam. Kiedy wróciliśmy autobusem do szkoły, dyrektor uświadomił nas co się stało i nie mogliśmy opuścić szkoły bez opiekuna. Szkola była dosłownie 30 min samochodem od miejsca zamachu, dlatego nie mogliśmy sami jej opuścić. Ja mieszkałam 5 minut pieszo od szkoły i na szczęście moja mama siedziała w domu, więc przyszła po mnie. Pamiętam jakie zamieszanie było w szkole. Niektórzy się popłakali, bo ich rodzice pracowali w Brukseli i bali się, że im coś się stanie. 

Następne dni w szkole polegały na uczeniu nas jak zachować się jeśli przyszedłby zamachowiec, nauczyciele też zostali wyszkoleni, musieli mieć telefon cały czas przy sobie żeby jakby co zadzwonić na policje. Pamiętam kiedy ktoś dziwny kręcił się przed naszą szkołą i wszyscy byli przestraszeni, ale na szczęście był to tylko jakiś random, hehe.

Jednak ja nie miałam jeszcze tak źle bo nie mieszkałam w Brukseli. Moja znajoma która chodziła do szkoły właśnie tam nie mogla wyjść nawet z opiekunem. Nie pamiętam dokładnie kiedy ich wypuścili, ale napewno musieli siedzieć do wieczora. 

Jednak jak to dzieci z gimnazjum, było też śmieszkowanie, bo jeden chłopak (do tego muzułmanin)  z mojej klasy mieszkał w części Brukselii z której pochodzil jeden zamachowiec i pytali sie czy może go nie zna albo czy to nie rodzina xD JEDNAK PAMIETAJCIE PLS, nie każdy muzułmanin to terrorysta.

Słyszeliście o tej sprawie?

września 13, 2020

Belgia w moich oczach part 3

Witajcie serdecznie! Dzisiaj pokażę Wam kolejne zdjęcia z Belgii. Co prawda na 1/3 z nich są po prostu zwierzęta, no ale uwielbiam robić im zdjęcia xD Przynajmniej zobaczycie jakie zwierzaki są w Belgii (praktycznie te same co w Polsce). Są to zdjęcia z sierpnia 2020 roku, czyli z mojego ostatniego miesiąca mieszkania w Belgii.

Widzieliście kiedyś dzidzie gołębia? Ja pierwszy raz właśnie w Belgii na ulicy.

Jeżyk.

,,Odkaź tutaj część za którą lapiesz wózek.''

W Kruidvacie, o którym możecie przeczytać TUTAJ

Oleje z Kruidvata, które kupuję do włosów (teraz mam z jojoba i PS. sprawdza się super do zmywania makijażu oczu)

Ja na stacji pociągów po egzaminie na lekarski.

Czekam na pociąg.

Stacja pociągów w Opwijk.

Piękny budynek w Opwijk.

Kiedy byłam w Polsce, w moim mieście pojawiły się różne takie rysunki na ulicy :)

Pasikonik/świerszcz???

Robaczek, było ich pełno podczas pikniku z koleżankami, może ktoś z Was wie co to, hehe.

Roślinka.

Pokazał rogi, ale nie miałam akurat sera przy sobie.

Tęczowe parasolki, które też pojawily się podczas mojej nieobecności.

Które zdjęcie najbardziej Wam się podoba? Widzicie jakieś róznice pomiędzy Belgią a Polską?


września 08, 2020

Q&A 4: gwary, szkoła w Belgii i studia w Polsce

Witam serdecznie! Lecimy z kolejnym Q&A bo jest już wrzesień, a mam tutaj pytania z czerwca, ajajaj.

1. W Szwajcarii mamy oficjalnie 4 strefy językowe, ale do tego dochodzi cała masa dialektów, które sprawiają, że np. rodowity Niemiec nie dogada się z rdzennymi mieszkańcami w kantonach niemieckojęzycznych. W każdej gminie ten język brzmi praktycznie inaczej.
To nie jest pytanie, ale chcialabym dopowiedzieć, że w Belgii też tak jest. W samym flamandzkim, są różne gwary, zależnie od prowincji: Brabants, West-Vlaams itd. Sama umiem pojędyńcze słówka w tych gwarach bo uczyliśmy się o tym na niderlandzkim xD Do tego kiedy byłam na lotnisku w Holandii to ledwo rozumiałam holendrów mimo, że rozmawiali tym smym językiem.

2. To, ze się kłócą chyba nie jest wyznacznikiem dlaczego każdy z nich mówi innym językiem?
Hmm, nieraz jest. Na przykład u mnie w szkole można było rozmawiać tylko po niderlandzku, wiec jak ktoś mówił po francusku ze znajomymi, to nauczyciel potrafił się oburzyć. To samo samo jak wśród uczniów ktoś gada swoim językiem i można pomyśleć, że się kogoś obgaduje. Jednak nie tylko na tym plegają kłótnie, nie marwcie się, jest milion innych tematów do pokłócenia się, hehe.

3. A ty, w której strefie mieszkasz?
Ja mieszkałam we Flandrii, w prowincji Vlaams-Brabant czyli Brabancja Flamandzka.

4. Bardzo dużo tych egzaminów. Jestem w szoku, nie miałam pojęcia. Pewnie jest ciężko. Jak Ci poszło? Pozdrawiam <3
Poszło super, skończyłam liceum, ale to już było daaaawno temu, bo w lipcu xD A co do ilości egzaminów, to z czasem przyzwyczaiłam się i nawet lubiłam, bo wtedy nie było lekcji, więc nie trzeba było gadać w klasie (stresowałam się tym).

5. Wybrałaś ciekawe kierunki, naprawdę. Który chciałabyś najbardziej studiować?
Lekarski i udało się ;) Dostałam się na lekarski w Szczecinie.

6. Jeśli dobrze zrozumiałam, to pytania na egzaminy układają sami nauczyciele z danej szkoły, tak? 
Tak.

7. Cieszę się, że w Polsce nie mamy aż tylu egzaminów. Wydaje mi się, że lepiej jest, gdy wiedza jest sprawdzana na bieżąco, bo wtedy łatwiej się przygotować. ;) 
Też tak sądzę, cieszę się, że nie musiałam pisać polskich matur.

8. Wow całki w liceum ? U nas są one dopiero na studiach :)
To się cieszę, będę mogła się skupić na innych przedmiotach i pomagać innym w całkach, hehe.

9. Czy to będzie medycyna? 
TAAAK <3

10. Super wyniki! Aż ciężko stwierdzić czy jesteś bardziej ścisłowcem czy humanistką, bo zarówno tu i jak i tu masz świetne wyniki!
Jestem zdecydowanie ścisłowcem od urodzenia.

września 05, 2020

Moje wyniki z egzaminów wstępnych na lekarski w Belgii!

Witam serdecznie, wczoraj dostałam wyniki egzaminów wstępnych na kierunek lekarski w Belgii. Jeśli chcecie ogarnąć temat to zapraszam Was na mój FILMIK w którym omawiałam z czego się składał, żebyście wiedzeli o czym mówię, hehe.

KIW - Kennis en Inzicht in Wetenschappen czyli wiedza z nauk ścisłych (biologia, fizyka, chemia, matematyka). Z każdego było po 10 pytań. 

  • juist - poprawnie (+3pkt)
  • fout - źle (-1pkt)
  • open - bez odpowiedzi (0pkt)

GC - Generieke Competenties czyli taka jakby wedlug tlumacza Google kompetencje ogólne. CLEAR to było takie jakby wybieranie najlepszej odpowiedzi na daną sytuację, a VAARDIG 1&2 to czytanie tekstów i grafików.

A to moje punkty. Z KIW mam 21/120, GC 92/120 i z obydwóch razem wziętych 113/240 co daje mi 47%. A zdawało się o 158/240 czyli 66%.

Czy jestem zadowolona? Tak, zależało mi tylko na sprawdzeniu się z GC, a jak widzicie poszło mi bardzo dobrze (77%), a z KIW nie ma co się dziwić, że napisałam na 17,5% bo ledwo przerobiłam 1/10 materiału, więc to i tak sukces xD

A jeszcze jakby co, bo nie powiedziałam: wszystkie pytania to były pytania ABCD

I to tyle, moje koleżanki z Belgii na szczęście zdały, więc jestem szczęśliwa, a ja czekam jeszcze na Poznań ;)

Copyright © 2014 Z Polski do Polski , Blogger