czerwca 05, 2020

Dlaczego wolę nauczycieli w Belgii niż w Polsce?

Witam serdecznie! Bardzo mnie ucieszyły Wasze komentarze pod ostatnim postem, miło widzieć, że w Polsce jest coraz mniej rasizmu. Na Instagramie widziałam równiez filmy z protestów w Warszawie i musze Wam powiedzieć, że aż się wzruszyłam, jak oglądałam.
Dzisiaj luźniej, bo opowiem Wam jak ja widzę nauczycieli w Belgii, a jak w Polsce, wedlug mnie, róznica jest diametralna.

1. Uczenie przedmiotów
W Polsce mi się to nie zdarzyło, może u Was tak (napiszcie), że jeden nauczyciel uczy wielu przedmiotów, ale serio w i e l u. Moja nauczycielka od nauk ścisłych uczy nas biologii, chemii i fizyki. Mialam panią która uczyła nas plastyki i religii. Inny pan uczył jednocześnie muzyki i matematyki. Inny był od informatyki i geografii, a jeszcze inny od niemieckiego i angielskiego. Według mnie, to nie spowodowało słabszej jakości lekcji, a tak sobie teraz myślę, że to nawet fajne, bo 'wychowałam' się w mniejszej grupie nauczycieli, dzięki czemu mam z nimi też większą więź. Z drugiej strony, może jest to zpowodowanem za małą ilością nauczycieli w Belgii?


2. Relacje z uczniami
Tutaj wiem, że w Polsce tez tak nieraz jest, ale tutaj często relacje uczeń-nauczyciel są dość luźne. Mój pan od geografii, powiedział, że możemy mówić do niego 'Lammy' (zdrobnienie od jego nazwiska xD). Pani od nauk ścisłych to już w ogóle na chillku, pokazuje nam psy na lekcjach online, pije sobie smoothie's, daje nam rysować na jej powerpoincie itd. Interesuję się mikroskopią i na praktykach z mikroskopem spytałam się jej czy mogę zrobić zdjęcia komórek, ktore badaliśmy i zgodziła się bez problemu, mimo zakazu używania telefonów. Potem jej pokazywałam te zdjęcia i mówiła, żebym jej przesłała na mail'a hehe. Jest jeszcze wieeele przykładów, jeśli chcecie to je jakoś zbiorę w jakimś poście a la 'najlepsze sytuacje z nauczycielami w Belgii'.


3. Krzyczenie
Tutaj widzę baaardzo dużą różnicę, a dokładnie: W Belgii praktycznie nigdy nauczyciel na Ciebie nie nakrzyczy bo nie umiesz rozwiązać zadania na tablicy, NIGDY nie zdarzyło mi się to w Belgii. W Polsce wręcz przeciwnie, bałam się chodzić to tablicy i wiem, że moje koleżanki też. Nauczyciele krzyczą tylko kiedy jesteśmy za głośno, co rozumiem, bo każdemu mogą puścić nerwy. Kiedy uczeń nie umie nawet podstawowych rzeczy, nauczyciele ZAWSZE starają się to wytlumaczyć, pytają czy rozumiemy wszystko, co według mnie jest bardzo dobrym zachowaniem.

4. Różnorodne lekcje
W Belgii często nauczyciele wykazują się kreatywnością. Rozwiązywalismy quizy na Kahoot, żeby powtórzyć tematy, jedna pani zrobiła nam 'escape room' z nauk ścisłych, na historii często siedzimy w grupkach, gdzie każda ma inną 'funkcję' czy zadania do zrobienia. Na religii mieliśmy rózne ćwiczenia medytacyjne, tańce grupowe, ktore miały na celu wzmocnić więź między uczniami. Na plastyce raz wyszliśmy na dwór i siedzieliśmy na ziemi i mieliśmy rysować drzewa. Wiecie co, chyba też napiszę posty osobno o każdym przedmiocie bo dużo do napisania jest xD


To chyba takie najważniejsze podpunkty dlaczego wolę podejście nauczycieli w Belgii niż w Polsce, piszcie jak u Was było, bo pamiętajmy, ze ja w Polsce chodziłam tylko do podstawówki od 2007-2013 roku. Przez siedem lat podejście nauczycieli w Polsce mogło się też już nieźle zmienić.

61 komentarzy:

  1. Różnice są kolosalne..Ciekawy post :)
    Pozdrawiam
    http://artidotum.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam pojęcia, że aż tak się różnią. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W szkołach, do których chodziłam nie raz zdarzyło się, że jeden nauczyciel uczył kilku przedmiotów. Część z nich robiła sobie wręcz dodatkowe kursy, żeby móc prowadzić kolejne przedmioty. Myślę, że częściowo może to wynikać z braków kadrowych, a częściowo z tego, że im więcej godzin mają nauczyciele, tym więcej zarobią. Czy to jest fajne? To zależy od nauczyciela. Bo jeśli jest super, to chce się z nim mieć też inne lekcje. Gorzej, jeśli się ni dogadujecie to wtedy jeszcze więcej lekcji z nim nie należy do najprzyjemniejszych chwil. :D

    Jeśli chodzi o relacje z uczniami, to czasem trafiają się tacy wyluzowani, ale to raczej rzadkość.

    Tym, co mi się spodobało są różnorodne lekcje, bo dzięki temu więcej się nauczycie i jest po prostu ciekawiej. ;) W Polsce to rzadkość. Chociaż zdarzyło mi się, że na zajęciach artystycznych robiliśmy takie inne rzeczy. :D

    Z chęcią zobaczyłabym wpis "najlepsze sytuacje z nauczycielami w Belgii". ;)

    Przesyłam Ci słoneczne pozdrowienia i życzę udanego weekendu! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to miałaś szczęście z tymi zajęciami artystycznymi, bo u mnie w Polsce było tylko rysowanie i nauka

      Usuń
  4. Oj, lata szkoły to dla mnie odległy temat, ale raczej do dziś w Polsce nie ma dużo zmian. Widzę różnice co do Belgii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię Twoje opowiadania o szkole. Musiałaś mieć w Polsce bardzo nerwowych nauczycieli, moi rzadko się wydzierali, chociaż niektórzy więcej szydzili z uczni, czego też nie pochwalam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy post. Myślę, że w Polsce edukacja szkolna nie idzie w kierunku kierunkowania ucznia w danej dziedzinie tylko masz umieć wszystko. Musisz być dobry z matematyki i polskiego. Pięknie śpiewać i rysować. Nie ważne czy masz umysł ścisły czy humanistyczny. Masz być najlepszy we wszystkim i kropka. Ciekawa jestem jakie podejście do tego jest w Belgii ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Belgii niestety też wszystko trzeba jak najlepiej umieć :p

      Usuń
  7. ja już tak dawno chodziłam do szkoły że się teraz nie odniosę co u mnie było;p ale wydaje mi się że za granicą jest inne podejście do ucznia, tam się człowieka bardziej ceni

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie w szkole było tak, że większość nauczycieli uczyło po jednym przedmiotem ale zdarzali się nauczyciele co uczyli kilka przedmiotów:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja juz szkole skończyłam dawno ten ale nigdy u mnie żaden nauczyciel nie krzyczał na ucznia bo nie umiał rozwiązać zadania :p

    OdpowiedzUsuń
  10. W nauczaniu początkowym miałam jednego nauczyciela od wszystkich przedmiotów, ale od szóstej klasy zaczęło się to zmieniać.

    Z nauczycielami w Polsce jest wielki dystans. W podstawówce "proszę pani", a już dalej wyłącznie "pani profesor". I luzu nie było, telefony zabierali jeśli zapomniało się wyłączyć i ogólnie sztywno było. Ale jakie dzieci tacy nauczyciele. Bo dzieci mogą w szkołach coraz więcej, a ciało pedagogiczne bywa szykanowane nawet przez rodziców, więc nie ma o czym mówić.

    Krzyk przy odpowiedzi, krzyk przy tablicy, ja byłam bardzo zestresowanym dzieckiem i bałam się panicznie. Chodziłam do szkoły, bo musiałam, kazano mi, a nie zachęcano.

    Kreatywną nauczycielkę miałam tylko od angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, smutne, że nauczyciele często nie umieją zachęcić dzieci do nauki

      Usuń
  11. Ja szkołę skończyłam dawno temu, teraz chodzą do niej moje dzieci i jak na razie wszyscy nauczyciele są super :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też dawno skończyłam szkołę.Jednak śledziłam szkołę dzueci a teraz wnuka.U nas zdecydowanie więcej nauki, takich relacji nie ma.Jedną panią pamiętam,wychowawczyni córki,pedagog którego że świecą szukać.Bardzo kochała dzieci i broniła ich jak lwica,była jak matka dla nich.

    OdpowiedzUsuń
  13. różnice są genialne ;)) u nas teraz nauczyciele uczą coraz większej ilości róznych przedmiotów, ale to dlatego, żeby dobili sobie do etatu ;) wiem, że moja był p. od niemieckiego uczy teraz przedsiębiorczości, bo jej brakowało godzin ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie w szkole byli różni nauczyciele, ale raczej nie było tak żeby ktoś uczył 2 różnych przedmiotów. Natomiast co do ich nauczania i zaangażowania to mogę powiedzieć, że byli tacy którym zależało i naprawdę można było coś z lekcji wyciągnąć a też byli tacy, który nie uczyli nic i bez wkładu własnego lub korepetycji nie szło nic wyciągnąć z lekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Za to w PL nauczyciele się wyżywają... źle wspominam skzołę i mam nadzieję, że karma do nich wróciła :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że to zależy od człowieka, nie od kraju w tym przypadku. Miałam w gimnazjum nauczycielkę, która uczyła fizyki, biologi i chemii, a w szkole średniej jedna nauczycielka miała kilka klas historii, polskiego i wosu, choć oczywiście byli i tacy, co uczyli tylko jednego przedmiotu. Co do zachowań, to trafiali się wredni i wyżywający się, ale za to pan od fizyki z technikum, potrafił wyjść z chłopakami na fajkę, czy w ogóle zaśmieszkować. Więc to różnie może być :)

    Nie mniej jednak, post ciekawy :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to tego nie wiedziałam. Oby było więcej nauczycieli jak ten pan od fizyki :p

      Usuń
  17. Kiedy chodziłam do szkoły też zdarzało się tak, że niektórzy nauczyciele uczyli różnych przedmiotów. Nauczyciele, którzy mnie uczyli często krzyczeli jeśli ktoś czego nie rozumiał, albo rozmawiał na lekcji. Zazdroszczę tych kreatywnych lekcji w Belgii, w Polsce moje niektóre lekcje były takie nudne, że aż się zasypiało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajj, no mi się czasami zdarzało zasypiać, glównie na geografii na której wlaśnie tylko siedzieliśmy i słuchalismy xd Po lekcji pan aż do mnie podszedł i się spytał czy wszystko okej xD

      Usuń
  18. Tak to powinno wyglądać ☺

    OdpowiedzUsuń
  19. Faktycznie spore różnice na plus dla belgijskich nauczycieli. Na mnie co prawda nauczyciele nie krzyczeli, ale że byłam zbuntowaną nastolatką, noszącą kolorowe włosy, to często miałam z tego powodu problemy z niektórymi nauczycielami;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahh, rozumiem xD No ale dobrze, że nie krzyczeli

      Usuń
  20. Oh wow so many difference sbetweeh the teachers amazing
    Thanks for share darling
    xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Różnorodność lekcji i to, że nauczyciele nie krzyczą jest wielkim plusem. Ja niestety za swoich czasów szkolnych pamiętam, że wchodząc na niektóre lekcje, ze stresu dostawałam bólu brzucha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam to samo, też mega stresowałam się, przez co np. też mnie brzuch bolał

      Usuń
  22. Widać różnicę i to wielką :)

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie jeden nauczyciel zdarzało się, że uczył wielu przedmiotów.
    Tak miałam chociażby w gimnazjum. Co do krzyków nauczycieli na lekcji coraz rzadziej to się zdarza, aczkolwiek jak zawsze można natknąć się na wyjątki, którzy wydzierają się na uczniów. Co do luźnych stosunków z nauczycielami nie zawsze tak jest. Wszystko zależy od osobowości nauczyciela w Polsce :) Super fotki :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I dobrze, że coraz spokojniejsi są nauczyciele

      Usuń
  24. Ciekawe, że w każdym kraju edukacja wygląda inaczej. Moim zdaniem w Polsce jest dużo do naprawy. Ja miałam szczęście poznać kilku nauczycieli z pasją, ale jest to u nas rzadkość.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie raz zdarzało się, że czy to w podstawówce, gimnazjum czy liceum jeden nauczyciel uczył więcej jak jednego przedmiotu. Co do krzyczenia to niestety mam złe wspomnienia związane z wybuchami złości danego nauczyciela/ nauczycielki jak czegoś nie umiałam.

    Twój wpis pokazuje, że nasze szkolnictwo bardzo odbiega od tego w innych krajach takich jak piszesz np. Belgii. Szkoda, że u nas nie ma takiego luźnego podejścia do tego.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś Polska się zmieni pod tym względem :(

      Usuń
  26. Nie wiem z czego to wynika, ale ja swoje lekcje pamiętam tak, że był mocny reżim w szczególności na Geografii, Chemii, Biologii czy Matematyce. Każdy zakuwał przed lekcją, bo groziło odpytanie. Na lekcji trzeba było być cichutko. Ale przede wszystkim uważam, że było nudno. Nie było takich fajnych rozwiązań jak u Ciebie. Standardowa lekcja, czasami była odskocznia w formie prezentacji ze strony nauczyciela lub uczniów, albo robienie pracy grupowej na flipchartach i nic poza tym:( aż muszę przyznać, że z chęcią bym poszła na zajęcia do Twojej szkoły:D

    OdpowiedzUsuń
  27. Chyba faktycznie rzadko się zdarza u nas, że nauczyciele są od kilku przedmiotów, chociaż miałam tak w gimnazjum i liceum. Co do różnorodnych zajęć to wydaje mi się, że jest to kwestia bardzo indywidualna, jedna zajęcia mnie mega wciągały, a drugie wręcz przeciwnie, bo nauczyciel się nie starał zbytnio
    BLOG
    YOUTUBE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No racja, ale w Belgii jednak prawie wszyscy nauczyciele się starają

      Usuń
  28. Różnorodny sposób prowadzenia lekcji jest chyba największą zaletą ;) Mi lekcje kojarzą się tylko z siedzeniem w ławkach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajj, no my też dużo w ławkach siedzimy, ale jednak jest różnorodnie

      Usuń
  29. Chętnie poczytam o tych najlepszych sytuacjach z nauczycielami ;D. Też nie lubiłam chodzić do tablicy. To stresujące i nie wiem, czy naprawdę jest to dobry sposób na nauczenie czegoś kogoś. Nikt tego nie lubi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, chodzenie do tablicy i odpytywanie najgorsze

      Usuń
  30. Polska szkoła średnia. Lekcja ekomonii, geografii i każda inna: slajdy, prszoę przepisać, kolejne slajdy, proszę przepisać. U was wydaje się o tyo wiele lepiej rozegrane :) Polska niestety ma bardzo zły system edukacji (i mówi to dziewczywna, która została absolwentką roku w technikum, miałam zawsze świadectwa z paskiem i średnią powyżej 5. Ale musiałam uczyć się w domu, bo lekcje były kiepskie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, u mnie niektóre lekcje też takie były, angielski np. ale reszta nauczycieli jednak się starała

      Usuń
  31. 59 years old Programmer Analyst II Arri Viollet, hailing from Schomberg enjoys watching movies like Not Another Happy Ending and Motor sports. Took a trip to Ilulissat Icefjord and drives a 3500. Polecane do przeczytania

    OdpowiedzUsuń

Każdy pojedyńczy komentarz i obserwacja sprawiają mi meeega dużo szczęścia, dziękuję!
Zostaw w komentarzu link do swojego bloga, chętnie go skomentuję i są duże szanse, że go również zaobserwuję ;)

Copyright © 2014 Z Polski do Polski , Blogger